Nagle usłszeliśmy wycie. Bez chwili namysłu pobiegliśmy za dzwiękiem. Nie mogliśmy znaleźć wilka. Postanowiłem zawyć. Wilk takrze zawył. Wtedy byłem już pewny gdzie jest. Pobiegliśmy w stronę wycia. Wtedy zauwarzyłem... zauwarzyłem moją córkę!
-Woopher!-zawołałem.
-Tata???-zdziwiła się.
Podbiegła do nas.
-Tato!-krzykneła.-Tak dawno Cię nie widziałam...!
Wtuliła się we mnie.
-Woopher... to jest Saphira.-powiedziałem.
Woopher wystawiła łapę do Saphiry. Ta trochę się zdziwiła ale w końcu podała jej łapę.
<Saphiro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz